lifestyle
Jak wychowuje się dzieci w Szkocji?
Ostatni tydzień upłynął nam na błogim wypoczynku pod dachem znajomych mieszkających w pięknej Szkocji. Było bardzo przyjemnie, kolorowa jesień, dużo słońca, trochę deszczu, dosyć wietrznie. Pogoda zupełnie inna niż polska, dynamicznie się zmienia i jest zdecydowanie mniej przewidywalna.
Po przyjeździe szybko zdałam sobie sprawę jak wiele dzieli nas i osoby mieszkające tam pod względem wychowywania dzieci. Szybko uwierzyłam że choć mają odmienne metody, to absolutnie nie gorsze od naszych.
Dzieci kąpią się w morzu nawet w październiku. W morzu Północnym. I nie, to nie jest żart. Wyobraźacie sobie jak zimna jest wtedy woda? Ja już na sama myśl dostaję ciarek. A jednak na własne oczy widzieliśmy przedszkolaki kąpiące się w morzu, na golaska, i nikogo ten widok nie zszokował, bo tam to jest normalne. A dzieci były bardzo zadowolone i wcale a wcale nie krzyczały że woda jest zimna. :)
Dzieci chodzą lekko ubrane. Choć ja okutana kurtką po zęby nie raz marzłam, to dzieciaki latały na krótkie rękawy i bez skarpet. I wcale a wcale nie zgrzytały zębami. Dzieci w Szkocji są hartowane od malucha i przez to nie chorują zbyt często.
Dzieci ubierają się w to co mają ochotę. Nikogo tu nie dziwi, że dziecko po ulicy idzie w piżamie czy w stroju z popularnej ostatnio bajki Frozen. Dzieci noszą to co im się podoba, a dorośli nie próbują ich siłą zmuszać do noszenia czegoś innego. Bo dzieci mają być szczęśliwe.
Dzieci rozwijają się we własnym tempie. Tam nie funkcjonuje porównywanie. Spokojniej podchodzi się do wszelkich kwestii rozwojowych, dzieci mają swój czas i stawia się na nature. Bo ona wie co robi.
Po tym tygodniu mam wrażenie że tam dzieci są po prostu szczęśliwe. Wszędzie słychać śmiech, widać zabawę. Czasami dzieci płaczą, ale rodzice nie próbują za wszelką cenę ivh uspokoić. Płacz jest naturalnym sposobem komunikacji dziecka. Nikt nie traktuje tego jako powodu do stresu czy wstydu, nikt nie zwraca uwagi by dziecko uciszyć.
To co również zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, to serdeczność ludzi do dzieci. Niemal wszędzie gdzie się zatrzymywaliśmy, ktoś uśmiechał się do naszego synka. Ot tak. Nikt nie próbował go głaskać czy chwytać za rączki. Zero narzucania się, po prostu czysta serdeczność.
Po przyjeździe szybko zdałam sobie sprawę jak wiele dzieli nas i osoby mieszkające tam pod względem wychowywania dzieci. Szybko uwierzyłam że choć mają odmienne metody, to absolutnie nie gorsze od naszych.
Dzieci kąpią się w morzu nawet w październiku. W morzu Północnym. I nie, to nie jest żart. Wyobraźacie sobie jak zimna jest wtedy woda? Ja już na sama myśl dostaję ciarek. A jednak na własne oczy widzieliśmy przedszkolaki kąpiące się w morzu, na golaska, i nikogo ten widok nie zszokował, bo tam to jest normalne. A dzieci były bardzo zadowolone i wcale a wcale nie krzyczały że woda jest zimna. :)
Dzieci chodzą lekko ubrane. Choć ja okutana kurtką po zęby nie raz marzłam, to dzieciaki latały na krótkie rękawy i bez skarpet. I wcale a wcale nie zgrzytały zębami. Dzieci w Szkocji są hartowane od malucha i przez to nie chorują zbyt często.
Dzieci ubierają się w to co mają ochotę. Nikogo tu nie dziwi, że dziecko po ulicy idzie w piżamie czy w stroju z popularnej ostatnio bajki Frozen. Dzieci noszą to co im się podoba, a dorośli nie próbują ich siłą zmuszać do noszenia czegoś innego. Bo dzieci mają być szczęśliwe.
Dzieci rozwijają się we własnym tempie. Tam nie funkcjonuje porównywanie. Spokojniej podchodzi się do wszelkich kwestii rozwojowych, dzieci mają swój czas i stawia się na nature. Bo ona wie co robi.
Po tym tygodniu mam wrażenie że tam dzieci są po prostu szczęśliwe. Wszędzie słychać śmiech, widać zabawę. Czasami dzieci płaczą, ale rodzice nie próbują za wszelką cenę ivh uspokoić. Płacz jest naturalnym sposobem komunikacji dziecka. Nikt nie traktuje tego jako powodu do stresu czy wstydu, nikt nie zwraca uwagi by dziecko uciszyć.
To co również zrobiło na mnie bardzo pozytywne wrażenie, to serdeczność ludzi do dzieci. Niemal wszędzie gdzie się zatrzymywaliśmy, ktoś uśmiechał się do naszego synka. Ot tak. Nikt nie próbował go głaskać czy chwytać za rączki. Zero narzucania się, po prostu czysta serdeczność.


0 komentarze