Ikony naszego dzieciństwa

Ostatnio przeczesując odmęty internetów i fejsbukowych fanpejdży, natrafiłam na taki, który wprowadził mnie w prawdziwie nostalgiczny nastrój. Wiele ze zgromadzonych tam zdjęć, było wspomnieniem po zabawkach, którymi tak chętnie się bawiła, komiksów, które czytaliśmy razem z bratem oraz bajek które z uwielbieniem oglądaliśmy. 


To były te czasy kiedy w telewizji były 3 kanały zamiast 300. Oglądaliśmy Misia Usztaka Reksia, Bolka i Lolka, oraz Szpiega z Krainy Deszczowców (karambaaaa!). W niedzielę budził nas Teleranek. Czasami Tata wyjmował projektor ze starej skórzanej walizy i ze szpul wyświetlał nam na ścianie przywiezione z Rosji bajki o Wilku i Zającu. Co z tego że nie było dźwięku? Nie był potrzebny! My i tak kochaliśmy te seanse, bo były najlepsze. 


Razem z całą zgrają dzieciaków z naszej ulicy graliśmy w podchody. Właziliśmy wszędzie tam, gdzie nie powinniśmy i jakoś nikomu z nas nic się nie stało. Na podwórku graliśmy w gumę, klasy i kapsle. Piliśmy Ptysia i żuliśmy gumę Turbo i Donaldy - mimo że straszyli nas że są rakotwórcza.

A najważniejsze było to że spędzaliśmy czas razem. Wszyscy.

Patrzę na to co jest teraz, i tak sobie myślę jak piękne jest to że dziś jest tak prosty dostęp do wszystkiego. Wszystkiego o czym my w dzieciństwie nawet marzyć nie mogliśmy. Wszystko niemal na wyciągnięcie ręki. A jednak patrzę na bezmiar rzeczy, którymi otaczamy nasze dzieci, i prawdę powiedziawszy nie jestem pewna czy to wszystko jest lepsze. Ilość rzeczy, wybór i relatywnie łatwy do nich dostęp odbierają dzieciństwo. Bo jakie nasze dzieci będą mieć wspomnienia? Prawdopodobnie z ilości zabawek ulubionych, trudno im będzie zapamiętać choć jedną… 

Niestety, to wszystko już nie wzbudzi takich emocji. Takie relacje z rówieśnikami już się nie powtórzą. Bo kiedyś wszyscy na podwórku byli równi. Dziś jest walka o status nawet wśród najmłodszych - nie na zabawki, a co gorsza na elektronikę. Dziś nawet kilkulatkowie prześcigają się kto ma ajfona, a kto jeszcze nie.

Dokąd nas to prowadzi? 


I choć nie mam wpływu na kierunek, w którym to wszystko zmierza - bo przecież nie odizoluję dziecka od innych - chciałabym, aby mój synek poczuł choć odrobinę tego co ja czułam w dzieciństwie. Na pewno spróbuję przenieść go w tamten wyjątkowy i odległy już świat… Poznam go z bohaterami mojego dzieciństwa. Pokażę gry podwórkowe, wszystko po to by jego świat nie był mierzony tylko poprzez rzeczy.

You Might Also Like

0 komentarze

TU MNIE ZNAJDZIESZ

O MNIE



Ania


Mama super chłopaka i żona super faceta. Nieustannie poszukuje sposobu na osiągnięcie równowagi w macierzyństwie i innych dziedzinach życia. Wszystko doprawia dużą dawką poczucia humoru.

ARCHIWUM