po godzinach
Papierowe miasta - fajny film na niedzielne popołudnie
W ostatnią niedzielę upały mocno nam dopiekły. Na tyle mocno że postanowiliśmy uciec do kina, aby choć chwilę rozkoszować się chłodem klimatyzacji, która… okazała się być popsuta! W sali kinowej panowało 28 st C! Nie przeszkodziło nam to jednak w oddaniu się przyjemności obejrzenia filmu. Wybraliśmy "Papierowe miasta" na podstawie książki Johna Greena.
O wyborze tego filmu zdecydowało to, że jest oparty na powieści autora "Gwiazd naszych wina" - ekranizacja tamtej książki nam się podobała. Niby postrzegana jako lektura dla młodych (ej no, ja też jestem młoda! ;-) ), ale w przeciwieństwie do innych topowych pozycji dla tego pokolenia nie jest: a/ pozycją fantasy b/sciene fiction, za to historią z pozytywnym ładunkiem.
O czym to?
Jest to historia Quentina (ambitny lub jak kto woli - kujon), nastolatka, zakochanego w swojej przyjaciółce - sąsiadce. Pewnej nocy Margo (owa sąsiadka) włamuje się do jego pokoju i wciąga go w swój plan zemsty na byłym chłopaku i przyjaciołach. Okazuje się to być jak dotąd, najbardziej emocjonująca noc w życiu Q. Z tą chwilą, ponad wszystko pragnie być z Margo. Jednak następnego dnia Margo znika, pozostawiając po sobie wskazówki gdzie jej szukać. Q jest zdeterminowany na odnaleźenie jej (tylko on może tego dokonać) i w końcu spełnienie miłości. Wraz z przyjaciółmi wyrusza w podróż, która ma urzeczywistnić jego marzenie.
To tyle o fabule.
Tak na prawdę to świetna historia o poszukiwaniu i poznawaniu siebie na nowo. O przełamywaniu swoich lęków. O odejściu od bezpiecznego schematu. A także o sile przyjaźni, miłości i wierze w drugą osobę.
Co mi się podobało?
Oprócz historii, która jest wreszcie inna od typowego love story, to też kreacje bohaterów. Konstrukcja głównego bohatera wręcz prosi o to by się z nim utożsamić - w końcu kto z nas nigdy nie pragnął czegoś tak mocno, by dać się ponieść irracjonalnemu głosowi wewnątrz? By działać spontanicznie? Przecież tak powstają najlepsze wspomnienia :-) Zaś postać Margo, pełna sprzeczności - popularna i outsider zarazem. Absolutnie nieoczywista. Choć przez większość filmu jej po prostu nie ma, to jednak ona nadaje sensu fabule.
Dialogi -często śmieszne. Ot, zwykłe problemy młodych ludzi.
Zdjęcia. Ujęcia są świetne. Dużo robi też dopracowany montaż.
No i muzyka. Muzyka jest fantastycznie wkomponowana w kolejne wydarzenia. Słuchając samej ścieżki, nie zachwycicie się, ale w filmie robi swoje. Całość sprawia, że niemal znów czujesz jakbyś miała naście lat :-)
Jeśli potrzebujecie się oderwać od codzienności choć na półtorej godziny i choć na chwilę sobie przypomnieć nastoletnie czasy, przeżyć przygodę - ten film jest zdecydowanie dla Was :-)
O wyborze tego filmu zdecydowało to, że jest oparty na powieści autora "Gwiazd naszych wina" - ekranizacja tamtej książki nam się podobała. Niby postrzegana jako lektura dla młodych (ej no, ja też jestem młoda! ;-) ), ale w przeciwieństwie do innych topowych pozycji dla tego pokolenia nie jest: a/ pozycją fantasy b/sciene fiction, za to historią z pozytywnym ładunkiem.
O czym to?
Jest to historia Quentina (ambitny lub jak kto woli - kujon), nastolatka, zakochanego w swojej przyjaciółce - sąsiadce. Pewnej nocy Margo (owa sąsiadka) włamuje się do jego pokoju i wciąga go w swój plan zemsty na byłym chłopaku i przyjaciołach. Okazuje się to być jak dotąd, najbardziej emocjonująca noc w życiu Q. Z tą chwilą, ponad wszystko pragnie być z Margo. Jednak następnego dnia Margo znika, pozostawiając po sobie wskazówki gdzie jej szukać. Q jest zdeterminowany na odnaleźenie jej (tylko on może tego dokonać) i w końcu spełnienie miłości. Wraz z przyjaciółmi wyrusza w podróż, która ma urzeczywistnić jego marzenie.
To tyle o fabule.
Tak na prawdę to świetna historia o poszukiwaniu i poznawaniu siebie na nowo. O przełamywaniu swoich lęków. O odejściu od bezpiecznego schematu. A także o sile przyjaźni, miłości i wierze w drugą osobę.
Co mi się podobało?
Oprócz historii, która jest wreszcie inna od typowego love story, to też kreacje bohaterów. Konstrukcja głównego bohatera wręcz prosi o to by się z nim utożsamić - w końcu kto z nas nigdy nie pragnął czegoś tak mocno, by dać się ponieść irracjonalnemu głosowi wewnątrz? By działać spontanicznie? Przecież tak powstają najlepsze wspomnienia :-) Zaś postać Margo, pełna sprzeczności - popularna i outsider zarazem. Absolutnie nieoczywista. Choć przez większość filmu jej po prostu nie ma, to jednak ona nadaje sensu fabule.
Dialogi -często śmieszne. Ot, zwykłe problemy młodych ludzi.
Zdjęcia. Ujęcia są świetne. Dużo robi też dopracowany montaż.
No i muzyka. Muzyka jest fantastycznie wkomponowana w kolejne wydarzenia. Słuchając samej ścieżki, nie zachwycicie się, ale w filmie robi swoje. Całość sprawia, że niemal znów czujesz jakbyś miała naście lat :-)
Jeśli potrzebujecie się oderwać od codzienności choć na półtorej godziny i choć na chwilę sobie przypomnieć nastoletnie czasy, przeżyć przygodę - ten film jest zdecydowanie dla Was :-)

0 komentarze