Sprawdzone sposoby na katar u niemowlaka

Niedawno przeżyliśmy nasz chorobowy debiut. Na samo wspomnienie aż mi słabo. Dochodzę do wniosku że poprzedzające 13 miesięcy bez jakiejkolwiek infekcji było niczym dar z niebios. Ale skoro te czasy odeszły w zapomnienie, to miałam wątpliwą przyjemność obserwować chorobę fazami – od cieknącego potoku, przez totalne zatkanie, aż po gile dyndające niczym gruszki. Fuj.

Tak, wiem, to moje dziecko i bardzo je kocham, ale jego smarków niet.

Nie ma gorzej
Wiadomo, najgorszy w tym wszystkim jest katar. Serio, nie ma gorzej. Bo jak jest katar to dziecko nie śpi, a jak dziecko nie śpi, no to sorry, ale rodzic staje się zestresowanym zombie. Taki lajf.

Nie pozostało nam nic innego, jak tylko poszukać metody rozprawienia się z nieprzyjacielem. Szukaliśmy różnych metod poradzenia sobie z dziadem katarem, czytaliśmy, sprawdzaliśmy.
Każda metoda w pojedynkę jest do kitu. Ale jak już połączyć ich siły, no, to ja rozumiem!

Czym walczyliśmy?



Podstawa przy katarze to aspirator do nosa. W naszym przypadku gruszkę można se było wsadzić tam gdzie światło nie dochodzi, bo jej skuteczność jest słaba. Aspirator (1) mieliśmy już od dawna, bo zakupiliśmy go w wyprawce. I o ile na małe fluczki się sprawdza, tak przy mega zatykającym katarze już nieco gorzej. Kupiliśmy taki (2) podłączany do odkurzacza (jakkolwiek to nie brzmi, nie przerażaj się). No, to to ja rozumiem. Ulga natychmiastowa. Młody na widok odkurzacza aż się ożywiał.

Nebulizator / Inhalator (3). Boski wynalazek. Można kupić różne, do wyboru do koloru. My postawiliśmy na Phillipsa. Nie żałuję, bo jest świetny. Co prawda nie jest uroczym misiem czy pingwinkiem, ale można mu to wybaczyć za jego skuteczność.

Pamiętam pierwszą moją myśl – kupię plasterki na piżamkę (ha! Reklama działa!). A więc poszłam do apteki po plasterki no i dupa blada, bo są przeznaczone dla dzieci 3+. Ale nic straconego, bo Aromactiv ma też coś dla młodszych. Dla dzieci od 1 dnia życia jest żel (4), którym smarujemy klatkę piersiową malucha. Po zastosowaniu wydziela zapachy, które pomagają odetkać dziurki i spokojnie zasnąć. I Miko faktycznie dużo lepiej z nią zasypiał. Ajlowit!

Sól morska do noska (5) – rewelacyjnie działa. Pomaga oczyszczać i nawilżać śluzówkę.

Nawilżacz powietrza (6)  - konieczna konieczność w sezonie grzewczym. Kaloryfery grzejąc bardzo mocno wysuszają powietrze, co działa nie korzystnie na śluzówkę. Do tego przy wysokich temeraturach wydzielina z nosa robi się ciężka do usunięcia, a w efekcie spływa do płuc - tym sposobem szybka droga do kolejnej katastrofy. Wracając do nawilżania powietrza, próbowałam już wieszać mokre ręczniki etc. Nie dawały rady. Nawilżacz tak. 

I uwaga, bardzo ważne! Temperatura powietrza w sezonie grzewczym powinna wynosić ok 19 st C w pomieszczeniach zamkniętych. Przy takiej temepraturze dziecku zdecydowanie lepiej się oddycha i śpi.

Jak działaliśmy?
Miko był inhalowany 4 razy dziennie roztworem soli fizjologicznej (ok.2 ml) na porcje ;)
Kilkukrotnie w ciągu dnia oczyszczaliśmy nosek aspiratorami ( w najgorszej fazie przytkania tym podłączanym pod odkurzacz) i zakraplaliśmy roztwór soli morskiej.
Na czas drzemek stosowaliśmy Aromactiv, przez co łatwiej zasypiał. Co parę godzin uruchamialiśmy nawilżacz.
No i oczywiście spacery, bo nic tak nie działa dobrze na odetkanie noska jak świeże powietrze. Dotleniony zdecydowanie lepiej zasypiał.

Efekt
Z 9 dni upierdliwości choroby, mieliśmy tylko 2 częściowo nieprzespane noce. Pierwsza, gdy okazało się że młody chory, a my nie przygotowani. Druga, kiedy to jeszcze próbowaliśmy jakoś te metody pożenić. Potem poszło.
  

My już zdrowi, a Wy? Macie jakieś extra sposoby na katary, którymi chcecie się podzielić?

_____________________________________________________________________________
Podoba Ci się ten teskt? Koniecznie zostaw komentarz lub lajka. :)

Jeśli masz ochotę zostać z nami na dłużej, to możesz to zrobić poprzez polubienie nas na Facebooku - wtedy nie ominie Cię żaden nasz post :)



Follow my blog with Bloglovin

You Might Also Like

0 komentarze

TU MNIE ZNAJDZIESZ

O MNIE



Ania


Mama super chłopaka i żona super faceta. Nieustannie poszukuje sposobu na osiągnięcie równowagi w macierzyństwie i innych dziedzinach życia. Wszystko doprawia dużą dawką poczucia humoru.

ARCHIWUM