lifestyle
Czy jesteśmy bardziej wyzwolonymi matkami niż kiedyś? True story
Mówi się, że teraz matki to takie wyzwolone. Że pracują, robią karierę, prowadzą dom, wychowują dziecko / dzieci i jeszcze na przyjemności uszczkną chwilkę. Realizują się rodzinnie i zawodowo, nie rezygnują z niczego bo po co. Nie to co kiedyś. Dawniej 20 lat i 2 lub 3 dzieci, nie czekało się na odpowiedni moment. Kobiety wrastały w dom, wspierały mężów, siedziały i wychowywały dzieci.
Ach czyżby...? :)
Moja Babcia lata swoje już ma. Do 90tki blisko. W młodości dała się ponieść pragnieniu kariery i realizowała się jako architekt wnętrz. Z powodzeniem nawiązywała liczne współprace przy projektowaniu mebli. Macierzyństwo przyszło bardzo późno jak na tamte czasy, bo w okolicach 30stki. Coś co dziś jest normą, w tamtych czasach było nie do pomyślenia. Kobieta rodząca w tym wieku była uznawana już za staroródkę (sick!).
Ale wracając do teraźniejszości.
Babcia od czasu do czasu dorzuci kilka życiowych rad, nie powiem, niektóre z nich nawet przekładalne na obecne czasy. I tak sobie myślę, że tyle czasu zdawało mi się, że krok milowy zrobiłam w stosunku do moich Babć, wychowując syna na pełnym luzie. Wychowując i nie rezygnując z siebie. Aż tu ostatniej soboty potocznie mówiąc szczękę z ziemi dosłownie zbierałam. I nadal zbieram.
Dyskusja dotycząca urlopu trwa w najlepsze. My jeszcze w tym roku nie zdążyliśmy, planujemy, szukamy, wymyślamy gdzie. Z mapą, smartfonem w dłoni przeglądamy kolejne oferty bardziej zorganizowanych wyjazdów pod rodziny. A co tam, w tym roku będę leniwa, niech zaplanuje ktoś za mnie. A Babcia słucha i na wspominki jej się zebrało.
- No jak ja byłam młoda, to lubiłam podróżować. Już mężatką byłam, już dzieci miałam, ale nadal odpuścić nie potrafiłam. Dzieci zawoziłam do rodziców, albo z ojcem w góry w lato jechały, a ja wsiadałam w pociąg i z koleżanką po Europie jeździłam. Te piękne miasta. Achhh.. Co to były za wakacje. (Babcia przybrała iście rozmarzoną minę) Wino, pyszne jedzenie i te widoki. Nie tylko wy młodzi tacy wyzwoleni jesteście. My tamtego lata byłyśmy i w Paryżu i do Turcji dojechałyśmy pociągiem. Achhhh…
- Ale jak to? Babcia tak poprostu zrobiła sobie wakacje z koleżanką?
- No pewnie. Ja zawsze kochałam podróże. Przecież nie wyszłam za mąż po to by w domu siedzieć. Wam młodym to się wydaje, że tylko Wy jeseście tacy hop do przodu, a my to byliśmy tacy grzeczni i udomowieni. Nic bardziej mylnego. Robiliśmy więcej zwariowanych rzeczy niż Wam sie wydaje. Ha!
Yyyyy... No i kto by się tego spodziewał…?
Ach czyżby...? :)
Moja Babcia lata swoje już ma. Do 90tki blisko. W młodości dała się ponieść pragnieniu kariery i realizowała się jako architekt wnętrz. Z powodzeniem nawiązywała liczne współprace przy projektowaniu mebli. Macierzyństwo przyszło bardzo późno jak na tamte czasy, bo w okolicach 30stki. Coś co dziś jest normą, w tamtych czasach było nie do pomyślenia. Kobieta rodząca w tym wieku była uznawana już za staroródkę (sick!).
Ale wracając do teraźniejszości.
Babcia od czasu do czasu dorzuci kilka życiowych rad, nie powiem, niektóre z nich nawet przekładalne na obecne czasy. I tak sobie myślę, że tyle czasu zdawało mi się, że krok milowy zrobiłam w stosunku do moich Babć, wychowując syna na pełnym luzie. Wychowując i nie rezygnując z siebie. Aż tu ostatniej soboty potocznie mówiąc szczękę z ziemi dosłownie zbierałam. I nadal zbieram.
Dyskusja dotycząca urlopu trwa w najlepsze. My jeszcze w tym roku nie zdążyliśmy, planujemy, szukamy, wymyślamy gdzie. Z mapą, smartfonem w dłoni przeglądamy kolejne oferty bardziej zorganizowanych wyjazdów pod rodziny. A co tam, w tym roku będę leniwa, niech zaplanuje ktoś za mnie. A Babcia słucha i na wspominki jej się zebrało.
- No jak ja byłam młoda, to lubiłam podróżować. Już mężatką byłam, już dzieci miałam, ale nadal odpuścić nie potrafiłam. Dzieci zawoziłam do rodziców, albo z ojcem w góry w lato jechały, a ja wsiadałam w pociąg i z koleżanką po Europie jeździłam. Te piękne miasta. Achhh.. Co to były za wakacje. (Babcia przybrała iście rozmarzoną minę) Wino, pyszne jedzenie i te widoki. Nie tylko wy młodzi tacy wyzwoleni jesteście. My tamtego lata byłyśmy i w Paryżu i do Turcji dojechałyśmy pociągiem. Achhhh…
- Ale jak to? Babcia tak poprostu zrobiła sobie wakacje z koleżanką?
- No pewnie. Ja zawsze kochałam podróże. Przecież nie wyszłam za mąż po to by w domu siedzieć. Wam młodym to się wydaje, że tylko Wy jeseście tacy hop do przodu, a my to byliśmy tacy grzeczni i udomowieni. Nic bardziej mylnego. Robiliśmy więcej zwariowanych rzeczy niż Wam sie wydaje. Ha!
Yyyyy... No i kto by się tego spodziewał…?


0 komentarze