lifestyle
Jedyne słuszne postanowienie noworoczne!
Święta minęły, sylwester nadchodzi wielkimi krokami, a my zaraz obok pomysłu na szałową kreację, układamy w głowie listę postanowień noworocznych. STOP!
Kiedyś też tak robiłam. Zaczynało się niewinnie. Lista postanowień długa jak nie wiem co: będę zdrowo się odżywiać, dieta to podstawa. Nie będę już palić (tak! przed ciążą należałam do grona tych co i zapalić lubią), będę chodzić na siłownie lub biegać, czytać 2 książki tygodniowo (na pewno znajdę na to czas) itd. Tak właśnie być miało.
Przychodził 1 stycznia. Budziłam się jeszcze "na fali" wczorajszej imprezy i następował początek końca. Serio. Ponieważ organizm potrzebował regeneracji, kończyło się na śniadaniu w Jeffs lub innej knajpie typu diners - od razu dawka miliona kalorii, więc dieta to jednak od jutra. Zmęczona jak diabli odkładałam wysiłek fizyczny, oczywiście na jutro. Reszta szła już sama. Od jutra. Od jutra nigdy nie nadchodziło. W końcu powiedziałam STOP postanowieniom.
Od jutra - po tych słowach poznasz kogoś, kto nigdy nic nie osiągnie.
Niezależnie czy od jutra czy od Nowego Roku. To zawsze kończy się tak samo.
Ilu znasz palaczy, którzy rzucili fajki od 1 stycznia? Ja żadnego. A od 2 stycznia? Tyle samo.
Ile znasz osób, które zaczęły biegać lub chodzić na siłownie od nowego roku i wytrwali cały rok? Pewnie możesz policzyć na palcach jednej ręki, albo nawet i nie. Większość nie wytrzymuje tygodnia.
I znów to samo jeśli chodzi o np nie jedzenie słodyczy. Mówisz że od jutra nie jesz, ale dziś jeszcze ostatnie ciasteczko? Gwarantuje Ci że wytrwasz 3 dni, max tydzień, a potem w wirze stresu rzucisz się na domową szafeczkę rozpusty (każdy ją ma w domu :D ).
Wiesz dlaczego tak jest?
Po pierwsze: między postanowieniem, a wykształceniem nawyku musi minąć trochę czasu. Bez wytrwałości i samozaparcia, nie dojdziesz do etapu nawyku. Nie dojdziesz nigdzie.
Po drugie: raz odraczając początek zmiany, będziesz robić to stale. Jeśli granica jest ruchoma, to czemu by nie przesunąć jej jeszcze trochę, i jeszcze troszeczkę. Codziennie po trochu. I tak w nieskończoność.
Po trzecie: nie robimy postanowień noworocznych bo chcemy je zrobić. Robimy je, bo robią je wszyscy. Bo tak się przyjęło, że początek to postanowienia, początek zmian, niby czysta kartka.
Za parę dni, gdy już przyjdzie Nowy Rok, a 95% ludzi nie podoła swojej liście rzeczy do stania się lepszą wersją siebie. A skoro się nie udało, to masowo zaczną powtarzać coś z czym się w 100% zgadzam, czyli postanowienia noworoczne są do dupy. W ogóle postanowienia są do kitu.
Ale nim minie rok i tak będą układać w głowie kolejną listę postanowień.
Ale nim minie rok i tak będą układać w głowie kolejną listę postanowień.
Pora powiedzieć STOP!
Bo jeśli już robić postanowienia, to jest tylko jedno postanowienie które ma sens i które Ci polecam:
Przestać robić bezsensowne postanowienia, a zamiast tego zacząć działać. Nie od jutra czy od Nowego Roku. Od teraz.
Nieważne czy tyczy to się aktywności fizycznej, diety czy czegokolwiek innego. Nie od jutra. Od teraz. Od jutra niczego nie osiągniesz.
Chcesz zacząć biegać? Zrób to właśnie teraz. Załóż buty, wyjdź i biegaj. Nie masz odpowiednich butów? Nie wymawiaj się ich brakiem. Nie kupuj ich jeszcze, kupisz jak wytrwasz choć tydzień lub dwa.
Chcesz przejść na dietę? To odłóż ciastko. Zrób to teraz. Bo od jutra zawsze znajdziesz jakąś wymówkę.
Chcesz zacząć biegać? Zrób to właśnie teraz. Załóż buty, wyjdź i biegaj. Nie masz odpowiednich butów? Nie wymawiaj się ich brakiem. Nie kupuj ich jeszcze, kupisz jak wytrwasz choć tydzień lub dwa.
Chcesz przejść na dietę? To odłóż ciastko. Zrób to teraz. Bo od jutra zawsze znajdziesz jakąś wymówkę.
Stosuję to od kilku lat i nagle rzucenie fajek nie było dla mnie żadnym wyzwaniem. Po prostu nie palę. Ani odstawienie słodyczy. Przyszedł moment gdy stwierdziłam, że teraz to robię i zrobiłam. Serio. Powiedziałam inaf, i już było po temacie.
I ostatnia rzecz, która pomoże Ci wytrwać. Nie odliczaj dni ile już nie jesz słodyczy, nie palisz czy cokolwiek innego - w taki sposób będziesz coraz bardziej czuć w głębi siebie że się karasz, zamiast wprowadzać pozytywne zmiany, a w konsekwencji - złamiesz się. Pierwsze dozwolone podsumowanie - odliczanie ze świętowaniem będzie wtedy, gdy minie taka ilość czasu, że będziesz wiedzieć, że nie tęsknisz za fast foodem, cuksem, fajkiem czy obrastaniem w tłuszcz na kanapie. Wtedy wiesz że dałaś radę :)
_____________________________________________________________________________
Podoba Ci się ten teskt? Koniecznie zostaw komentarz lub lajka. :)
Jeśli masz ochotę zostać z nami na dłużej, to możesz to zrobić poprzez polubienie nas na Facebooku - wtedy nie ominie Cię żaden nasz post :)


0 komentarze